piątek, 8 lutego 2013

"Cytrynowy stolik" - Julian Barnes

"Cytrynowy stolik". Zagadkowy tytuł zbioru opowiadań, na którego wyjaśnienie czytelnik czekać musi niemal do ostatniej chwili. Sięgnąłem po tę książkę z zainteresowaniem, pamiętając niezwykłą historię "Poczucia kresu" i unikalną w swojej formie "Papugę Flauberta". Okładka zdradzała mi, że Barnes podejmuje tu tematykę starości, co obudziło skojarzenia z jego ostatnią powieścią. Miałem spore oczekiwania względem "Cytrynowego stolika".

Zaczęło się nieźle. Pierwsze opowiadanie okazało się dobrze napisane, mocne, z bohaterem, którego można zrozumieć, być może nawet utożsamiać się z nim. Stopniowo poznawałem kolejne historie kolejnych osób - wchodzących w wiek dojrzały, przeżywających starość, zmagających się z nią. Obserwowałem, jak starość zmieniała tych ludzi, jaki wpływ na nich wywiera, jak czyni ich nieznośnymi (częściej) lub zabawnymi (rzadziej). Trzeba przyznać Barnes'owi, że wszystkie opowiadania były przekonujące i bardzo realistyczne. Udało mu się stworzyć interesujące i różnorodne postaci, czasem po ludzku szare, czasem bardzo barwne. Wysoki poziom zapewnił opowiadaniom dzięki swojemu doskonałemu warsztatowi pisarskiemu.

Niestety, mimo wszystkich wspomnianych zalet, "Cytrynowy stolik" nieco mnie rozczarował. Nie wszystkie opowiadania okazały się równie dobre jak to pierwsze. Najgorsze jest jednak to, że nie znalazłem w nich głębi, którą zapamiętałem z "Poczucia kresu". Być może dopiero w późniejszej powieści, która przyniosła mu nagrodę Bookera, Barnes osiągnął to, do czego dążył pisząc ten zbiór opowiadań. Koniec końców, "Cytrynowy stolik" okazał się książką dobrą, jednak pozostającą w tyle za najlepszymi dokonaniami brytyjskiego pisarza.

8 komentarzy:

  1. Hm, hm, hm... I co? I żeby wiedzieć na pewno, trzeba samemu przeczytać?:) Nie znam tego autora, ale podoba mi się tematyka tych opowiadań. Z tym, że wzbudziłeś we mnie ogromne wątpliwości i wiesz, myślę, że gdybyś jednoznacznie tę pozycję ocenił, to nie miałabym takiej ochoty jej przeczytać jak teraz. Jestem totalnie zaintrygowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli interesuje Cię temat, to "Cytrynowy stolik" jest książką, którą powinnaś przeczytać. Barnes na przestrzeni jedenastu opowiadań pokazał szeroki przekrój odcieni starości w jej najróżniejszych odmianach. To temat, który go interesuje i podszedł do niego poważnie, a przy tym posłużył się swoim dużym talentem pisarskim.

      Jeśli moja recenzja nie jest entuzjastyczna, to pewnie dlatego, że ostatnio siedziałem w naprawdę głębokich książkach i mogło to wpłynąć na moją ocenę "Cytrynowego stolika". Jeśli szukasz po prostu dobrych i przekonujących opowiadań, to dobrze trafiłaś.

      Usuń
  2. Nie przepadam za opowiadaniami. Zdecydowanie wolę typowe powieści, a Barnes jest już od dawna na mojej liście autrów do poznania :) a przy okazji... przeczytaj koniecznie książkę "Krasnoludki nie przyjdą" Sary Shilo! Jest w niej coś z Coetzee'go :) recenzja w tym momencie jest u mnie na blogu. Nie, to nie jest reklama mojego bloga, po prostu zauwazyłam, że mamy podobny gust, a książka Shilo ociera się o arcydzieło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresuję się tą książką, dzięki :)

      Usuń
  3. Ciekawe, czyli "Cytrynowy stolik" po "Poczuciu kresu" może być pewnego rodzaju zaskoczeniem...? Może lepiej nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od oczekiwań. Ja miałem dość wygórowane, więc tym razem się nie zachwyciłem. Obawiam się, że zaczynając znajomość z Barnes'em od jego najlepszej książki, "Poczucia kresu" mogę być nieco zawiedziony czytając wszystkie wcześniejsze. Przekonamy się :)

      Usuń
  4. I tak mnie zainteresowała ta pozycja, mimo że inne książki tego autora oceniasz wyżej. Rozejrzę się przy okazji wizyty w bibliotece za jakąkolwiek pozycją autora. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Cytrynowy stolik" zbiera głównie pozytywne opinie, ale może tym pierwszym opowiadaniem postawiono zbyt wysoką poprzeczkę i czytelnik spodziewa się kolejnych historii na podobnym poziomie? Tematyka skojarzyła mi się z głośnym ostatnio filmem - "Miłość", który również dotyka problemu starości.

    OdpowiedzUsuń